Wymagane jest uaktualnienie wtyczki Flash Player.
 
Hejnał Lubomierza
Kino za rogiem
Portal Mapowy
gazeta Sami Swoi
Powiadamianie SMS
Konsultacje społeczne
Interwencje
Księga gości
Baza firm
Mapa
Jeżeli chcesz być informowany o aktualnościach w serwisie, podaj swój adres e-mail.
Subskrypcja - dopisz - wypisz
Statystyka
Licznik odwiedzin:
8845059
Dzisiaj:
33
Gości on-line:
1
Twoje IP:
54.224.41.46
Wymagane jest uaktualnienie wtyczki Flash Player.
Znajdujesz się w: Strona główna / Nawigacja / Aktualności
Aktualności
 
2017-05-04
KRZYSZTOF POTRZEBUJE NASZEJ POMOCY

 Sam o sobie i swojej historii pisze tak:
Nie jestem dzieckiem, bezdomnym, głodującym, politykiem, osobistością, księdzem, uchodźcą, kosmitą, czarodziejem czy innym stworzeniem, które zasługuje na szczególną uwagę obecnego świata. Jestem zwykłym i jednocześnie niezwykłym 23 latkiem, który zwraca się do innych ludzi o pomoc.

Zwykły i niezwykły.
Zwykły, bo: tak samo jak inni jem, pije, śpię. Tak samo jak inni śmieje się, płacze, złoszczę, irytuję. Jestem taki sam, jak wielu innych 23- latków, którzy studiują i marzą o dobrej pracy, która zapewni godziwy byt.

Niezwykły, bo w wyniku różnych okoliczności wyhodowała się we mnie zgraja nowotworów, z dwoma o paskudnych charakterach. W tej chwili rezultatem tej choroby nie jest szczęśliwe zakończenie, ale kawał zepsutego metalu w lewej nodze, który wywołuje potężny ból. Zaczynając od stawu biodrowego, kończąc w połowie piszczeli i czuję w kościach, zarówno naturalnych jak i metalowych, że na tym się nie skończy. Skąd tyle złomu w mojej nodze? Ku ogólnemu zaskoczeniu, niecała wina spoczywa na „raczydle”. Procedura, – bo tak to zostało nazwane przez lekarzy została przeprowadzona prawidłowo. Nie mi było o tym sądzić, ani rodzicom, którzy walczyli o każdy dzień mojego życia. Pytania zacząłem zadawać dopiero, gdy mój zarost poświadczył wiek.

20.10.2004 wykonano wycięcie guza i wszczepienie spejsera (mówili na to kołek z cementem leczniczym), po czym unieruchomili mnie całkowitym gipsem kończyny lewej i kontynuowałem chemioterapie. Warto podkreślić, że miałem jeszcze swoje stawy (biodrowy i kolanowy). Mijały dni, miesiące LATA – a ja nadal miałem nogę w gipsie. Rodzicom wydało się to podejrzane już po około 3 miesiącach przebywania w tej puszce, ale procedura mówiła, że trzeba czekać na zakończenie leczenia chemicznego i uwaga skończyło się 04.2005. Szczęśliwe dziecko razem z rodzicami czekali na cudowny dzień, w którym zdejmą gips i wszczepią jakże upragnioną endoprotezę. Znów mijały dni, miesiące ROK … Kwiecień 2006. Zostałem wydobyty z gipsu, w którym siedziałem PÓŁTORA ROKU. (Ale!) Wszczepili mi endoprotezę. Długotrwały pobyt w gipsie sprawił, że pojawiła się osteoporoza w lewej nodze i moje kości rozsypały się podczas zabiegu wszczepiania endoprotezy. I wszystko miało już być dobrze. Do czasu feralnego 3-go maja.
Pisząc najprościej – ukąsił mnie komar, podrapałem się i gdybym wiedział, że spowoduje to złamanie w 3 różnych miejscach – odgryzłbym sobie palce. W wyniku tego incydentu ponownie trafiłem do gipsu, który towarzyszył mi ponad 8 miesięcy. Znosiłem ten czas z pokorą – w końcu to przez moje niewyparzone palce wpakowałem się ponownie do białej puszki. Aby wzmocnić kości każdego dnia połykałem tabletki, skorupki jaj i spożywałem ogromne ilości nabiału. Po półrocznej diecie, na widok twarogu chciałem odgryźć sobie te przeklęte palce.

Dzień, w którym ponownie wyciągnięto mnie z gipsu byłby najszczęśliwszym dniem w moim życiu, gdyby nie fakt, że:
• elektryczny mechanizm endoprotezy się popsuł,
• kolano usztywniło się przez długotrwałe unieruchomienie, a różnica długości nóg w grudniu 2006 wynosiła 12 cm.

Zatem postanowiono, że trzeba usunąć endoprotezę i wszczepić nową.
Tak też się stało. 06.2010 – Usunięto endoprotezę, wszczepiono ponownie spejser, przeprowadzono drenaż przepływowy, odkryli we mnie nowe bakterie (nazw nie pamiętam) i? Ponownie włożyli mnie do gipsu. Tym razem tylko na 4 miesiące.;-)
Ale za nim do tego gipsu trafiłem – w czasie wspomnianego pobytu, trafiłem 3 krotnie na stół operacyjny. Po 3 tygodniach rozpoczęło się wydłużanie nogi. Powiedziałbym „Hurra!”, gdyby nie fakt, że kończyna była w fatalnej kondycji.

Umarły wszelkie marzenia związane z normalnym funkcjonowaniem, ale jest noga i jak to stwierdzili lekarze – „powinienem się z tego faktu cieszyć”. Cieszyłem się przez ok. 6 miesięcy. Po tym czasie wyczerpał się limit wydłużania, a ubytku zostało ok. 3 cm. Żywiłem nadzieję, że mój wzrost nie ulegnie zmianie, a różnicę długości uzupełnię wkładkami. Niestety urosłem.

Czas płynął dalej. Nauczyłem się żyć z ciągłym bólem i karykaturalnym chodzeniem.
 Ten stan trwał do marca 2017 roku. Zwykłe potknięcie sprawiło, że cały mój świat się zawalił. Potknięcie spowodowało, że obluzował się mechanizm rosnący endoprotezy, w wyniku którego na moich oczach noga skróciła się o 5cm. Nie ma słów, które opisałby ból i bezradność, która mi wówczas towarzyszyła. Trafiłem natychmiast do najbliższego szpitala, gdzie stwierdzono, iż nie potrafią mi pomóc i odsyłają mnie do mojego macierzystego szpitala. Trafiłem do niego tydzień od zdarzenia.

Tego dnia usłyszałem kolejny wyrok – "Jesteś dorosły i twoja endoproteza nie zostanie zrefundowana i nic w tej chwili nie możemy dla Ciebie zrobić”. Tak. Wypuścili mnie i do tej pory chodzę o kulach z endoprotezą, która rusza się raz w górę, raz w dół i niszczy moją nieszczęsną nogę od środka. Dostałem zalecenie, aby leżeć, co dla mnie oznacza całkowite wykluczenie społeczne i czekanie. Na co? Na cud?
Przytaczanie kolejnych historii, w których byłem straszony i poniżany zrobiłoby z tej wypowiedzi potężną i smutną książkę. Więc w ogromnym skrócie podsumuję:

• 10 operacji na jednej nodze,
• 2 i pół roku (łącznie) przebywania w gipsie,
• niezliczona ilość chemii, antybiotyków i innych lekarstw,
• ponad 14 lat walki, gdzie połowę tych lat spędziłem w szpitalnym łóżku,
• uszkodzona endoproteza,
• nieustający ból,
• aż wreszcie nieszczęśliwy wypadek, który skrócił mi nogę o 5 cm, co daje łącznie ponad 11cm ubytku w długości.

Powyższa historia przedstawia moją rzeczywistość. A przyszłość?
Mogę żyć z bólem, mogę kuleć, ale nie chcę trafić na wózek i uzależnić się od pomocy innych osób.

Kochani ludzie dobrej woli – zwracam się do Was z prośbą o pomoc. Koszt endoprotezy, to ponad 100 000 PLN. Do tego należy doliczyć koszty operacji, leczenia szpitalnego i rehabilitacji, które nie są mi jeszcze znane. Moja rodzina i przyjaciele robią wszystko co w ich mocy, aby uzbierać tę kwotę, jednak przerasta ona Nasze możliwości. Czas działa na moją niekorzyść, gdyż każdy dzień z zepsutą endoprotezą pogarsza kondycję mojego całego ciała.

Krzysiek Kacprzak
 
 
Krzysztofa wspiera rodzina, przyjaciele i znajomi. W akcje zbiórki funduszy na endoprotezę i leczenie Krzysztofa włączyła się Parafia Rzymskokatolicka św. Maternusa B.M. w Lubomierzu i OSP w Lubomierz. Proboszcz ksiądz dr kanonik Erwin Franciszek Jaworski wraz  z lubomierskimi strażakami już w czerwcu zapowiada organizację Nocnego zwiedzania kościoła, z którego podobnie jak ostatnio, środki w całości trafią – tym razem do potrzebującego Krzysztofa.

W was siła a każda złotówka się liczy! Wpłat można dokonywać na podane subkonto:
Fundacja Spełnionych Marzeń
Nr rachunku: 29 1050 1025 1000 0022 7611 6304
Tytułem: Dla Krzysztofa Kacprzaka
 
Plakat- POBIERZ
Zaświadczenie Fundacja Spełnionych Marzeń- POBIERZ

26 lipca 2017
poprzedni miesiąc następny miesiąc
pn wt śr czw pt so nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
imieniny
Anny, Mirosławy, Joachima
Wirtualny spacer
Atrakcje turystyczne
Izery - aplikacja mobilna
Gmina Lubomierz przyjazna turystom!
Perły Samorządu 2016
Lider Rozwoju Regionalnego 2016
Internetowa wizytówka gmin czesko-polskiego pogranicza
Kalendarz imprez
Lubomed
Rehabilitacja Popielówek
IZERY
Schronisko
Związek Gmin KWISA
PARTNERSTWO IZERSKIE
Związek Powiatów Polskich

Strona internetowa została wykonana w ramach projektu pn. "Razem dla Gminy Lubomierz"
współfinansowanego ze środków Unii Europejskich w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
Kontakt:
Urząd Gminy i Miasta Lubomierz,
Plac Wolności 1,
59-623 Lubomierz, pow. lwówecki, woj. dolnośląskie
tel.: 75 78 33 166, fax: 75 78 33 167, email: ugim@lubomierz.pl, http://lubomierz.pl

Konto: Bank Spółdzielczy 81 8384 1022 0000 0811 2000 0007, przy przelewach z zagranicy należy dopisać BIC-GBWCPL.PP

Godziny pracy:
poniedziałek 8.00 - 16.00,
wtorek-czwartek 7.30 - 15.30,
piątek 7.00 - 15.00
Burmistrz Gminy i Miasta Wiesław Ziółkowski przyjmuje interesantów w każdy poniedziałek w godzinach od 12.30 do 16.00.
Poprawny HTML 4.01 Transitional Poprawny arkusz CSS Poprawne kodowanie UTF-8
projekt i hosting: INTERmedi@
zarządzane przez: CMS - SPI

Niniejszy serwis internetowy stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Informacja na temat celu ich przechowywania i sposobu zarządzania znajduje się w Polityce prywatności.
Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies - zmień ustawienia swojej przeglądarki.
x